Podróżuje i odkrywa nowe światy używając wielu technologii fotografii analogowej i cyfrowej. Na wystawie „Magiczne miejsca – magiczni ludzie” pokazał zarówno buddyjskiego mnicha, jak i islamskiego duchownego, zarówno mongolskie dzieci, jak i pejzaże Emiratów Arabskich i europejskiego brzegu Atlantyku. Na wystawie „Rytmy miasta” pokazał wzajemne przenikanie się człowieka i wytworzonego przez niego zgeometryzowanego środowiska. Jego fotografia nie ma usypiać, ale nieustanie pobudzać wrażliwość. Stąd biorą się jego realizacje o dadaistycznym, a też niekiedy wręcz surrealistycznym rodowodzie: naga modelka trzyma w dłoniach klisze rentgenowskie - na zdjęciach tych widzimy jednocześnie cyfrowy pozytyw i analogowy negatyw. W innym cyklu portretowane osoby mają na głowach papierowe worki z podobiznami celebrytów i w zasadzie stają się wieszakami pozbawionymi indywidualizmu w epoce przewrotnych manipulacji reklamy.